Hejka!
Niektóre z Was prosiły o recenzję peelingu enzymatycznego z Sylveco, tym bardziej spełniam Waszą prośbę, że jest to mój pierwszy peeling tego typu. Wcześniej sięgałam po typowe „zdzieraki” , czyli mocno ścierające peelingi jak np. mój ulubiony peeling z Ziaji, Oczyszczanie Liście Manuka. Jeżeli ciekawi Was jakie mam zdanie na temat usuwania martwego naskórka z zastosowaniem enzymów, i chcecie sprawdzić co dokładnie skrywa Sylveco, Enzymatyczny Peeling Do Twarzy, to zapraszam do czytania dalej…
Standardowo na
początek zapewnienia producenta:
„Preparat złuszczający
działający w oparciu o proces proteolizy martwych komórek naskórka. Wyjątkowa
formuła, bogata w silnie odżywcze i nawilżające oleje oraz masła, pozwala
zachować 100% aktywność enzymów bromelainy i papainy. Peeling delikatnie, ale
skutecznie rozpuszcza martwe, zrogowaciałe komórki, wygładza i poprawia
strukturę skóry, ujednolica koloryt cery. Dzięki tylko powierzchownemu
działaniu nie podrażnia, może być stosowany w przypadku nadwrażliwości i
rozszerzonych naczynek, u osób które nie tolerują zabiegów mechanicznych i/lub
eksfoliacji kwasami”.
Cena: 25.99zł; £7,99
Dostępność: w UK
zakupiłam ze strony The Natural Skincare; w PL można kupić bezpośrednio ze
strony producenta TUTAJ, lub stacjonarnie TUTAJ.
Pojemność: 75ml.
Teraz lista składników
1. Prunus Amygdulus Dulcis Oil- olej z nasion
migdałów; półschnący; odżywia, odnawia, natłuszcza, nawilża i pełni funkcję
ochronną. Zawiera kwasy: oleinowy, linolowy i witaminy: A, B1, B2, B6, D i E.
2. Elaeis Guineesis Oil- W temperaturze pokojowej olej ma postać
białego, miękkiego masła. Zawiera dużą dawkę witamin A i E. Źródło
antyoksydantów, zwalcza wolne rodniki, działa przeciwstarzeniowo. Regeneruje
skórę, zapobiega dalszym uszkodzeniom. Zmniejsza widoczność blizn (również
potrądzikowych), rozstępów, regeneruje skórę. Przedłuża jej młody wygląd.
Stosowany w preparatach przeznaczonych do leczenia łuszczycy i trądziku.
3. Theobroma Cacao Seed Oil- olej z ziaren
kakaowca. Składnik nawilżający, który chroni przed promieniowaniem UV; wygładza
i wiąże wodę przez co chroni przed przesuszeniem skóry.
5. Glyceryl Stearate-
Emolient tłusty pochodzenia naturalnego, mogący działać komedogennie
("zapychać" pory, sprzyjać powstawaniu zaskórników). Na skórze tworzy
film , czyli tzw. warstwę okluzyjną, która ma hamować nadmierne wyparowywanie
wody z powierzchni skóry. Natłuszcza, wygładza, zmiękcza skórę i włosy. Chroni
przed wolnymi rodnikami. To także emulgator W/O, stosowany do stworzenia
emulsji.
6. Lauryl Glucoside- emulgator. Składnik powierzchniowo
czynny pochodzenia naturalnego. Usuwa zanieczyszczenia z powierzchni skóry.
7. Papain- Enzym występujący w melonowcu
właściwym. Działa przeciwzapalnie i oczyszczająco. Przyspiesza złuszczanie
naskórka. Ułatwia wchłanianie innych substancji aktywnych.
8. Bromelain- enzym z ananasa, który jest silnym
środkiem przeciwzapalnym łagodzącym bóle i opuchliznę oraz wspomaga gojenie
tkanek. Dzięki swym właściwościom przeciwzapalnym skutecznie zmniejsza ból i
opuchliznę oraz leczy rany i oparzenia.
9. Hydroxystearic Acid- subst. pochodzenia naturalnego;
pianotwórcza i oczyszczająca mająca właściwości emulgujące i zagęszczające.
Może podrażniać oczy i wysuszać skórę bardzo wrażliwą.
10. Cymbopogon Schoenathus Oil- olej z trawy
cytrynowej. Ma działanie antybakteryjne, może mieć zastosowanie jako składnik kompozycji
zapachowej.
11. Tocopheryl Acetate- antyoksydant,
przeciwutleniacz. Organiczny związek chemiczny, ester kwasu octowego i witaminy
E. Substancja o działaniu antyoksydacyjnym. Ten przeciwutleniacz hamujący
procesy starzenia się skóry, jest stosowany w kremach zamiast witaminy E.
12. Pelargonium Graveolens Oil- olejek geraniowy; składnik
aktywny; działa przeciwbakteryjnie i
przeciwwirusowo; dodatkowo wykazuje działanie antyseptyczne, dlatego olejek
stosowany jest w preparatach do cer tłustych i trądzikowych, a także w
preparatach przeciwłupieżowych. Nadaje zapach kosmetykom.
13. Citrus Limonum Peel Oil- olejek cytrynowy
pozyskiwany z pestek cytryny. Działa antyseptycznie i ściągająco; rozjaśnia
przebarwienia, zwęża pory i złuszcza martwy naskórek.
14. Allantoin- W naturze występuje w korzeniu żywokostu lekarskiego, fasoli i soi.
Stosowany w kremach nawilża skórę i ułatwia gojenie się ran. Działa
przeciwzapalnie i ściągająco. Naturalna allantoina może wywoływać alergie
skórne. Wytwarzana syntetycznie jest słabszym alergenem. Koncentracja w
produkcie wynosi 0,1 do 0,5%.
15. Benzyl Alcohol- Aromatyczny alkohol. Organiczny związek
chemiczny. Pełni rolę rozpuszczalnika. W związku z jego przyjemną, jaśminową
wonią, jest również stosowany jako składnik kompozycji zapachowych. Konserwant
- przedłuża trwałość kosmetyku. Pełni także funkcję regulatora lepkości.
16. Dehydroacetic Acid- Konserwant. Chroni
kosmetyk przed bakteriami i rozwojem mikroorganizmów. Przedłuża trwałość
produktu. Chroni go przed zmianą konsystencji, zapachu i koloru. Może być
stosowany w kosmetykach naturalnych.
17. Geraniol- SKŁADNIKI KOMPOZYCJI ZAPACHOWEJ- Organiczny
związek chemiczny, pozyskiwany z roślin. Wykorzystywany jako składnik
kompozycji zapachowej. Wonią przypomina pelargonię. Znajduje się na liście
potencjalnych alergenów.
Ilość składników
całkowita: 17
Ilość składników
aktywnych: 11
Ilość konserwantów: 2
Ilość potencjalnych
"zapychaczy": 1
Skład jest świetny
(jak na moje amatorskie doświadczenie i wiedzę ;)). Na 17 składników mamy aż 11
aktywnych, w tym główne enzymy na 8 i 9 miejscu. Na 5 pozycji jest emulgator,
który może „zapychać”, ale u mnie nic takiego nie miało miejsca. Dodatkowo obawiałam się masła shea i olejku z migdałów, ponieważ one również mogą "pozapychać" pory na skórze, ale nic takiego nie miało miejsca, poza tym świadoma jestem, że te oleje nie zostaną na mojej skórze, tylko po całym zabiegu zostaną zmyte. I zauważcie, że mamy tutaj tylko dwa konserwanty i to pod koniec składu!!!! (dlatego też termin ważności jest 6 m-cy od otwarcia) Czego chcieć
więcej, serio!
Moje wrażenia:
Kiedy po raz
pierwszy otworzyłam opakowanie, zauroczył mnie sam zapach… taki delikatny i cytrynowy.
Wystarczy niewielka ilość produktu na porządne wmasowanie w całą twarz, która
musi być uprzednio umyta i mokra. Produkt ma konsystencję stałą i wygląda jak wosk pszczeli, ale kiedy rozmasowujemy go na twarzy rozpuszcza się i przybiera białawy kolor. Przyznam się, że czuć
szczypanie, szczególnie pod sama brodą i na szyi. Omijamy okolice oczu, o czym
przestrzega producent i potwierdzenie mamy w poz. 9, która może ów podrażnienie
wywołać. Po kilku minutach masażu (ok. 5) zmywamy wszystko i skóra nie jest napięta i „piszcząca”
jak po zwykłym ziarnistym „zdzieraku”, ale delikatnie nawilżona. Dodatkowo
skóra jest też lekko zaczerwieniona, ale jednocześnie niepodrażniona, ale po zaczerwienieniu
nie ma śladu na drugi dzień rano (ja zabiegi pielęgnacyjne wykonuje wieczorem).
Generalnie efekt złuszczania jest taki sam jak po typowym peelingu ziarnistym
ale delikatniejszy dla skóry. Jestem pozytywnie zaskoczona, bo myślałam sobie,
co takie ala masełko może zdziałać, a jednak! Dodatkowy plus to wydajność, bo jak taki słoiczek zużyć w pół roku ;)
Przyznaję, że
czasami sięgam też po mojego ulubieńca (Ziaja, Oczyszczanie Liście Manuka), ale regularnie od 2 miesięcy używam Sylveco i jestem na tak! A Wy próbowałyście już tej nowości, skuszone
tak jak ja pozytywnymi opiniami innych dziewczyn? Dajcie znać, podzielcie się
swoją opinią! Ziarno czy enzymy? :D
Buźka
* Wszystkie opinie bazuję na własnych doświadczeniach i nie są sponsorowane
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Thank you for your comment, I really appreciate you taking your time!